logotype
September 2019
M T W T F S S
26 27 28 29 30 31 1
2 3 4 5 6 7 8
9 10 11 12 13 14 15
16 17 18 19 20 21 22
23 24 25 26 27 28 29
30 1 2 3 4 5 6
   Download poster - 
 Gdańsk Music Summer
 
BUY TICKET

 

 

Strategic Sponsor PFB

energa



Main Sponsor of PFB 
Patron of Culture

logo PGE Energia Ciepa SA pionCMYK 1

EXHIBITIONS

See by year See by month See by week See Today Search Jump to month

RYSZARD KOWALEWSKI - MALARSTWO GÓRSKIE


Friday, 02/12/2016, 17:30
To Friday, 16/12/2016
Foyer Rozeta
 Tickets price  
BUY TICKET 
 EXHIBITIONS

DistaghilSarEast7760mKarakorumPakistan

Distaghil Sar East, Karakorum, Pakistan

 

Wernisaż 2.12.2016 r. piątek 17:30, Foyer Główne

Ryszard Kowalewski urodził się 29 listopada 1943 roku w Lublinie. Do Liceum Sztuk Plastycznych uczęszczał w Zamościu. Stamtąd wyjechał na studia do Warszawy. Pasją artysty obok malarstwa stała się wspinaczka wysokogórska. Wieloletnią przygodę z profesjonalnym alpinizmem rozpoczął w polskich Tatrach i począwszy od 1965 roku dokonywał liczących się w alpinizmie wejść, m.in. na dwa dziewicze siedmiotysięczne szczyty w Karakorum. Zmierzył się również z ośmiotysięcznikami w Himalajach Nepalu, tam też zimą wszedł na dziewiczy szczyt sześciotysięczny.. Dokonał pierwszych przejść na
pięciotysięczne szczyty w Pamiro - Ałaju i Andach. Eksplorował również dziewicze jaskinie Kolumbii. Akademię Sztuk Pięknych w Warszawie ukończył z wyróżnieniem w 1968 roku. W latach 1968-1970 był asystentem w pracowni drzeworytu kolorowego prof. Wacława Waśkowskiego. W 1970 roku przeniósł się do Gdańska, gdzie w latach 1970-1974 pracował w Państwowej Wyższej Szkole Sztuk Plastycznych jako asystent profesorów: Włodzimierza Padlewskiego, Lecha Kadłubowskiego i Jerzego Zabłockiego. W latach 1993-1999 pełnił funkcję skarbnika a następnie wiceprezesa Związku Polskich Artystów Plastyków. Od kwietnia 2010 roku do października 2014 roku ponownie pełnił funkcję wiceprezesa ZPAP. Pasja górska ma dominujące odzwierciedlenie w jego twórczości, maluje góry i portrety ludzi gór. Swoje prace eksponuje przede wszystkim na wystawach indywidualnych ale bierze też udział w prezentacjach zbiorowych w kraju i za granicą. Z okazji 40-lecia pracy twórczej otrzymał Nagrodę Prezydenta Miasta Gdańska w Dziedzinie Kultury. Za pracę społeczną w Związku Polskich Artystów Plastyków, Złotą Odznakę ZPAP. W 2013 roku został członkiem Honorowym Polskiego Związku Alpinizmu. 14 listopada 2014 roku został wybrany prezesem Okręgu Gdańskiego Związku Polskich Artystów Plastyków. W roku 2015 otrzymał po raz drugi Nagrodę Prezydenta Miasta Gdańska w Dziedzinie Kultury. W tym samym roku otrzymał również Specjalną Nagrodę Marszałka Województwa Pomorskiego za wybitne zasługi w dziedzinie twórczości artystycznej oraz upowszechniania i ochrony kultury na rzecz mieszkańców województwa pomorskiego. Posiada odznaki: „Zasłużony dla Gdańska” i „Zasłużony dla Ziemi Gdańskiej”.

 

Imperatyw piękna bezwzględnego
Wiele złego napisano i powiedziano o pięknie w deklaracjach, postestetycznych traktatach, krytykach oraz manifestach artystów i teoretyków sztuki współczesnej. Że banalne, cukierkowe, łatwe, nudne a zwłaszcza, że nie oddaje prawdy o istnieniu, prawdy ludzkiego doświadczenia bytu. Zdaniem tych mędrców ludzka egzystencja jest chaotyczna i brutalna, a człowiek marzy o atrakcjach kloaki , a nie o bezinteresownym dążeniu do piękna. Prawdy o życiu banalnym, nudnym, brudnym i chaotycznym piękno z pewnością nie oddaje. Pozostawmy więc tych koneserów życia ich ulubionym projektom i realizacjom, a sami podążmy za Ryszardem Kowalewskim w góry. Choć właściwie przedtem należałoby w ramach reedukacji estetycznej wysłać wszystkich politycznych wrogów piękna w sztuce i działaniu na ekstremalną wspinaczkę w Himalaje. Takie pełne bólu i grozy, wyczerpujące doświadczenie piękna na pewno przegoni nudę, sprawy egzystencji ustawi we właściwych proporcjach , a na ostanie mgnienie uświadomi rolę chaosu w brutalnej walce o życie… No i co najważniejsze oczyści sztukę z nieudaczników i malkontentów.
Piękno i sztuka są rzeczą trudną, osiągalną, podobnie jak najtrudniejsze szczyty, jedynie przez nielicznych. Wobec nich demokracja jest bezsilna i nie ma sensu o nią walczyć, bo w tym przypadku zawsze zawodzi, choć akurat tutaj bardzo by się przydała. Taka porażająca, bezwzględna konfrontacja z Bytem to znakomita lekcja pokory, i każdy demokratycznie nasrożony orędownik „sztuki krytycznej” powinien ją przyjąć.
Romantyczność
Dla Ryszarda Kowalewskiego malarza, alpinisty i himalaisty imperatywem jest bezpośrednie doznanie piękna w jego mitologicznym, sakralnym wymiarze: wstrząsającego i oczyszczającego. To doświadczenie graniczne. Tylko dwunastomilimetrowa lina dzieli je od otchłani i pustki. Aby tak zorientować własną egzystencję, trzeba najpierw oszlifować system wartości we wszystkich wymiarach i mieć już ugruntowaną filozofię życia. Sama odwaga nie predestynuje do podjęcia czynu. To pierwsza trudność, dla wielu próg nie do przekroczenia, bo w ich przekonaniu, na szlifowanie poglądów mają całe życie. I temu złudzeniu właśnie nie ulega ani artysta, ani miłośnik górskiej wspinaczki. Dzieło musi być pełne niezależnie od etapu pracy. Każdy jego etap, jak w wysokogórskiej wspinaczce powinien zawierać potencjał całości, a wspinaczka to gra z losem. Obie postawy mają rodowód romantyczny, a intensywne życie romantyka bywa krótkie. Losy malarza i alpinisty do tego momentu wydają się zbieżne. Teraz artysta pozostaje z siłą imaginacji, a alpinista przygotowuje wyprawę, odkłada paletę i zajmuje się prozaiczną logistyką. Mentalnie już jest w górach. Za chwilę w nadludzkim trudzie podejmie wyzwanie świata, zmierzy się ze Stwórcą, zmierzy się z samym sobą. To „Podróżnik wśród morza chmur” z obrazu Caspara Dawida Friedricha, to przyroda groźna, patetyczna i tajemnicza z obrazu Ryszarda Kowalewskiego „Przełamanie zimy – Mnich i Zadni Mnich” , na którym przestrzeń pierwotna i niedostępna czeka na pielgrzyma.
Święte Góry
Góra w najstarszych pokładach ludzkiej świadomości to Oś Świata - Axis Mundi , połączenie Nieba i Ziemi, świadectwo pierwotnej Jedni, archetyp łączności z sacrum, manifestacji mocy, synonim transcendencji. To w oparciu o nią Ludzkość zażegnała chaos, odnalazła orientację w świecie, wokół niej zbudowała kulturę. To wyobrażenie ładu, porządku, jedności przeciwieństw, równowagi i harmonii świata.
„Wybrałem góry” deklaruje Ryszard Kowalewski na łamach miesięcznika „Taternik” . Wybór wydaje się oczywisty, podyktowany pierwotnym impulsem, takim „z głębokości…” To naturalne środowisko metafizycznej wyobraźni, ale również ekstremalne doświadczenie oporu materii świata. To czysty porządek życia, kontakt z jego duchem i materią, esencja zmagania woli z losem.
Góry na obrazach Ryszarda nie mają w sobie nic z młodopolskiej melancholii, dekadenckiej kontemplacji siły i majestatu. To góry bezpośredniego kontaktu, twarde, ostre, groźne, piękne i pociągające. Mają boską moc przywracania proporcji sprawom tego świata. „ Jesteśmy drobiną we wszechświecie. Ważną, ale przemijającą szybko” mówi w wywiadzie dla „Gazety Gdańskiej”, a w ustach zdobywcy dziewiczych szczytów i bywalcy sześciu, siedmio i ośmiotysięczników, ta prawda jest w sensie dosłownym - wymierna.
Struktury kontra perspektywy
Malowanie jest dla Ryszarda środowiskiem naturalnym, powrotem w góry. Jego obrazy przepełnia zmysłowa energia: dotykał tych skał i śniegu, to nie są tylko widoki. Bogata faktura i sposób kładzenia farby ujawnia przepływ energii, oddaje emocje niedawnych zmagań.
Oto jesteśmy otoczeni pierwotną strukturą Ziemi, absolutną ciszą, teatrem światła. Ryszard Kowalewski mistrzowsko radzi sobie z wyrażeniem tego fenomenu na płótnie. Stosuje bliski kadr wciągając widza w środek materii świata, w nagie skały, bez sztafażu, bez człowieka. Artysta znajduje układy kolorystyczne i kierunkowe napięcia budujące wyjątkową, wyjętą z codziennego doświadczenia przestrzeń. W otoczeniu skalnych górskich masywów nie działają prawa perspektywy zbieżnej, linie proste nie istnieją, sens traci geometria, a zyskuje struktura. Przestrzeni nie można sprowadzić jedynie do trzech wymiarów. Percepcja nie znajduje oparcia w schemacie, zawodzi standardowe oprogramowanie ludzkiego umysłu. Światło łamie zasady perspektywy barwnej i powietrznej - bliskie plany oddala, a dalekie przybliża. Przestrzenią rządzą inne prawa. Na płótnie konieczne jest więc porzucenie perspektywy, spłaszczenie form - zastosowanie języka malarskiego bliskiego temu, który stworzył Paul Cézanne w widokach swojego ulubionego motywu - góry Św. Wiktorii. Podobnie jak Cézanne, Ryszard Kowalewski zbliża się w niektórych rozwiązaniach do progu abstrakcji. Nie przekracza go jednak, bo nikt lepiej niż on nie wie, że góry to istota realności, fundament rzeczywistości i przeciwieństwo wszelkiej abstrakcji. Ryszard jest im wierny. Mógłby podpisać się pod stwierdzeniem, jakie zawarł Cézanne w liście do Emila Zoli: „Należy ponownie stać się klasykiem poprzez naturę, to znaczy poprzez przeżycie”.
Bliskie spotkania
Tak więc jego obrazy naładowane są przeżyciem. Przewieszony, mocno skontrastowany Masyw Civetty myli oko i orientację przestrzenną. Dolomity włoskie w 1968r to dla Ryszarda nie tylko pamiętny sukces, ale również pierwsza odsłona wolnego świata zza żelaznej kurtyny. Na innym obrazie rdzawo brązowa sylwetka Galerii Gankowej wydaje się napierać na widza, prowokować do walki. W jej efekcie Ryszard dokonuje pierwszego polskiego przejście słowackiej drogi. Zadziorny pazur Matterhornu na tle ciężkiego niczym skała nieba nasuwa myśl, że przeciwieństwa zmierzają do jedności. Niebo z ziemią spaja również idealna, ujęta w równoramienny trójkąt sylwetka K-2. Wiele odsłon Masywu Trollryggen w Norwegii to analiza wszystkich odcieni wielkiego polskiego sukcesu przejścia pierwszych zimowych dróg: od prawie lirycznych, utrzymanych w perłowej kolorystyce do szorstkich, kontrastowych, ukazujących grozę pionowych, skalistych ścian zacieśniających przestrzeń. W płaską, dynamiczną kompozycję ujęty został jeden z najtrudniejszych szczytów w Himalajach – indyjski Nanda Devi East. Płaszczyzna płótna przecięta jest diagonalnie przez drapieżne granie. Ta prowadząca na szczyt jest tak ostra, że nie mieści ludzkiej stopy. Aby do niego dojść, trzeba ją pokonywać przez 3 km. Przywodzi na myśl mityczny most funkcjonujący w wyobrażeniach eschatologicznych wielu religii ( w zaratustrianizmie zwany Czinwat)– most sądu. Na drugą stronę dostaną się jedynie sprawiedliwi. Dziewiczy szczyt Pik Drużby w Pamiro Ałaju postawił podobne wymagania : jest tak ostry, że pomieścił jedynie Ryszarda. Jeśli zechcemy pomyśleć o transcendencji to może właśnie w takim bliskim spotkaniu. Artysta ukazuje nam ją również z oddalenia, dzięki mistrzostwu operowania temperaturą i nasyceniem barw. Oto słonecznym światłem płoną wierzchołki Gasherbrumów w Karakorum. Niebieski cień wyraźnie odcina je od masywu. Same nasuwają się wersy Zbigniewa Herberta z „Przesłania Pana Cogito”:
"czuwaj – kiedy światło w górach daje znak - /wstań i idź/ dopóki krew obraca w piersi twoją ciemną gwiazdę"
Góry istnieją w swoim pięknie i majestacie poza rzeczywistością człowieka, niezależnie od tego, czy ich człowiek doświadcza, czy nie. Niewielu słyszy wezwanie wielkiego, porażającego piękna. Jest ono w klasycznym rozumieniu nakazem etycznym. To grecki ideał wiążący piękno z dobrem – Kalos - Kagathos. Odwaga, etyczne nie uznające kompromisów postępowanie, rezygnacja z łatwych dróg i piękno formy były wymogiem arystokratycznego wychowania. Mimo, że piękno takie istnieje dla jakiejś innej, nieodgadnionej przyczyny, w drodze do jego doskonałości arystokrata ducha spełnia swój żywot. Dla Ryszarda Kowalewskiego najlepszym wyposażeniem na tę drogę okazały się farby, pędzel i sprzęt alpinistyczny.
Ida Łotocka-Huelle

Fiva Ruta, Norwegia

Ostatni dzień w Erywaniu

 
 

Back